środa, 13 czerwca 2012
Od Inu
Była noc, uliczne latarnie leniwie oświetlały okolicę. Nie było księżyca
na niebie, nie po raz pierwszy i pewnie nie po raz ostatni. Było cicho,
za cicho. Inu postawił uszy i po chwili złowił dźwięki przejeżdżających
w oddali aut. Nic więcej. Nie interesowały go te dźwięki, nie słyszał
ich po raz pierwszy. Może nie powinien tak bardzo oddalać się od stada?
Uniósł jednak pysk ku górze i zaczął węszyć. Uszy nadal czujne, chwytały
najmniejszy szmer. Po chwili wiatr przyniósł mu zapach innego psa. W
niemal tej samej chwili od strony źródła zapachu można było słyszeć
ciche warknięcie psa. Inu opuścił uszy do tyłu, sierść stanęła mu na
karku odruchowo, ogon wcześniej swobodnie powiewający na wietrze, teraz
sztywno trzymany wysoko, nie za wysoko, ale wystarczająco wysoko, żeby
pokazać, że nie jest uległym pieskiem. Ruszył w stronę psa.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Jak tak teraz patrzę na to co napisałam, to twierdzę, że normalnie to jest załamujące.
OdpowiedzUsuń